ProjektMS
Sprawdzenie samochodu przed kupnem: Ford S-Max 2011 – Czy to okazja, czy pułapka?
Planując zakup rodzinnego vana, Ford S-Max z silnikiem diesla często ląduje na szczycie listy życzeń. Sam stanąłem przed zadaniem sprawdzenia egzemplarza z 2011 roku z przebiegiem 160 000 km. Choć licznik i rocznik brzmią zachęcająco, moje szczegółowe sprawdzenie samochodu przed kupnem wykazało, że diabeł tkwi w szczegółach. Oto rzetelny raport z tych oględzin.
Nadwozie: Estetyka vs. Przeszłość wypadkowa
Pierwszy rzut oka na nadwozie wzbudził moją czujność. Dokonując pomiarów i oględzin, stwierdziłem, że wszystkie drzwi były powtórnie lakierowane. To sygnał, że auto mogło uczestniczyć w kolizji bocznej lub przechodzić szerokie poprawki estetyczne. Dodatkowo przedni zderzak jest fatalnie spasowany z lampami – widoczne nierówne szczeliny sugerują niefachowy demontaż lub naprawę przodu. Z drobnych, ale uciążliwych usterek: w tylnej klapie nie działa mikrostyk, co utrudnia dostęp do bagażnika.
Wnętrze: Przebieg pod znakiem zapytania?
Choć 160 tys. km dla diesla to niewiele, wnętrze tego S-Maxa opowiada inną historię. Moje oględziny wykazały:
- Podarty fotel kierowcy oraz liczne zarysowania plastików.
- Spękaną kierownicę
Stan techniczny: Silnik i podwozie
Pod maską sytuacja wyglądała najlepiej – nie stwierdziłem żadnych wycieków z silnika, jednostka pracuje równo. Niestety, dalej jest już tylko gorzej:
- Rozrząd: Brak jakiejkolwiek dokumentacji potwierdzającej wymianę. To koszt „na start”, który musi ponieść nowy nabywca.
- Hamulce: Tarcze i klocki są na wykończeniu – kwalifikują się do wymiany w najbliższym czasie.
- Koła: Felgi są mocno porysowane, a opony są w stanie krytycznym. Brak bieżnika sprawia, że auto w tym momencie jest wręcz niebezpieczne w prowadzeniu.
Największa bolączka: Automatyczna skrzynia biegów
Podczas jazdy próbnej wyszła na jaw najpoważniejsza wada tego egzemplarza. Automatyczna skrzynia biegów szarpie i wyraźnie „przeciąga” biegi. To typowe objawy zużycia, które zwiastują kosztowną regenerację przekładni.
Podsumowanie – czy warto?
Moje profesjonalne sprawdzenie samochodu przed kupnem wykazało, że ten Ford S-Max wymaga ogromnych nakładów finansowych. Od naprawy skrzyni biegów, przez serwis olejowo-rozrządowy, aż po komplet opon i hamulców. Do tego dochodzi niejasna przeszłość blacharska.