ProjektMS
Sprawdzenie samochodu przed kupnem – Chevrolet Orlando (Opis z oględzin)
Razem z moim klientem wybraliśmy się w trasę, aby sprawdzić używany samochód Chevrolet Orlando w ciekawym, błękitnym kolorze. Według opisu w ogłoszeniu i zapewnień sprzedającego przez telefon, auto miało być w pełni godne zakupu.
Pierwsze oględziny Chevroleta Orlando – zderzenie z rzeczywistością
Sprzedający twierdził, że pojazd posiada udokumentowaną historię serwisową i blacharsko-lakierniczą. Z rozmowy wynikało, że rozrząd został wymieniony, auto jest sprawne technicznie, bardzo zadbane, a lakierowana była jedynie prawa strona (niewielka obcierka naprawiona w profesjonalnym warsztacie). Dodatkowo miało posiadać tylko małą gniotkę na lewych przednich drzwiach.
Niestety, po przyjeździe na miejsce, całe oględziny trwały niespełna 10 minut. Szybko stało się jasne, że sprzedający mocno minął się z prawdą:
- Cały pojazd był ponownie lakierowany.
- Szpachlowania i duże wgniecenia na karoserii występowały w trzech miejscach.
- Jakość naprawy blacharskiej była na bardzo niskim poziomie – lakiernik pomalował nawet dysze spryskiwaczy przedniej szyby!
- Zderzak przedni i tylny były fatalnie spasowane z błotnikami.
- Na progach oraz rantach drzwi pojawiała się korozja, choć zapewniano, że rdzy nie ma w ogóle.
Po uruchomieniu silnika wyszły na jaw kolejne usterki, co natychmiast zakończyło te oględziny. Negocjowanie ceny nie miało już najmniejszego sensu.
Drugie podejście – oględziny innego Chevroleta Orlando
W drodze powrotnej mój klient znalazł drugie ogłoszenie i postanowiliśmy sprawdzić kolejne Orlando po drodze. Stan powłoki lakierniczej tego egzemplarza prezentował się o wiele lepiej, jednak auto przeszło kolizję tyłem:
- Lakierowane były: tylne lewe drzwi, klapa bagażnika oraz prawy tylny błotnik.
- Tylny lewy błotnik był nie tylko lakierowany, ale również wymieniany.
- Reszta pojazdu zachowała oryginalny lakier.
Stan techniczny i wnętrze pojazdu
Wnętrze samochodu wymagało porządku i gruntownego czyszczenia. Choć w ogłoszeniu wspomniano o dwóch kompletach kół, opony okazały się stare (produkowane w 2018 roku).
Praca silnika była poprawna, jednak podczas szczegółowych oględzin pod maską i pod spodem auta wykryłem szereg problemów:
- Brak płynu chłodniczego w zbiorniczku wyrównawczym.
- Wyciek oleju z pokrywy zaworowej.
- Wyciek oleju z miski olejowej.
- Wyciek z połączenia silnika ze skrzynią biegów.
- Widoczny wyciek na głowicy silnika.
- Tarcze i klocki hamulcowe w niedługiej przyszłości będą wymagały wymiany.
Diagnostyka komputerowa i jazda próbna
Przeprowadzona przeze mnie diagnostyka komputerowa wykazała, że błędy w sterowniku były kasowane zaledwie 600 km temu. Pokrywało się to z informacją od sprzedającego, że „czasami świeci się check engine, mechanik coś wymienił ale nie wie, co”. Dodatkowo pod maską wyraźnie czuć było zapach benzyny, a w kabinie zamontowano licznik pochodzący z angielskiej wersji pojazdu, który był wyskalowany w milach.
Ostatecznie do zakupu po raz kolejny nie doszło, ponieważ nie udało się osiągnąć porozumienia z właścicielem względem ceny adekwatnej do stanu faktycznego auta. Profesionalne sprawdzenie samochodu przed kupnem po raz kolejny uchroniło klienta przed kosztowną pomyłką!